Okołoświątecznych refleksji kilka

  • by

Czasem warto coś zmienić, przesiąść się choćby o jedno krzesło w prawo, by zobaczyć rzeczywistość z nieco innej perspektywy. Patrzę na Kościół w Polsce i czasem się zachwycam, czasem rozczarowuję, czasem widzę w nim świętość i mam wiarę, że ona się tu ostoi mimo płynącej przez Europę szeroką falą laicyzacji, a czasem poprawiając okulary na nosie, tonem „eksperta” wieszczę rychłe załamanie aktualnego kościelnego „systemu”.

Dziś drugi dzień świąt. Kościół wspomina Szczepana, a ja siedzę w wygodnym fotelu w Reykjaviku i myślę o moim Kościele.
Doświadczam go tutaj inaczej. Islandczycy to głównie protestanci, ale jednocześnie jest to jeden z najbardziej ateistycznych narodów w Europie. Katolicy są tu w zdecydowanej mniejszości, choć w ostatnich latach odnotowuje się wzrost ich liczby – m.in. za sprawą napływu Polaków i Filipińczyków. Islandzki Kościół to młody Kościół. To zaskakujące w zestawieniu ze starzejącym się europejskim (w tym polskim) Kościołem. Odprawia się tu znacznie więcej chrztów niż pogrzebów. To też w dużej mierze zasługa Polaków przybywających na wyspę w wieku produkcyjnym i bądź co bądź otwartych na życie (szczególnie w warunkach jakie zapewnia tutejsze prawo).

Biskup Islandii, jedynej diecezji obejmującej całą wyspę, to David Tencer – Słowak, kapucyn. W niedzielę, 23 grudnia, odczytywany był Jego list pasterski do wiernych. Mówił w nim prosto o filmie, który oglądał ostatnio na Facebooku i który Go poruszył, o tym by w nadchodzące święta, w natłoku przygotowań, nie przegapić obecności Boga. Ten list był w gruncie rzeczy mocno kerygmatyczny. Słowo do Kościoła na dorobku, do Kościoła będącego w mniejszości, do Kościoła, który jest wciąż słaby i jednocześnie tak bardzo wezwany do ewangelizacji! Słuchałam tego listu na mszy w języku polskim odprawianej w Katedrze. W każdą niedzielę dwie z czterech mszy odprawiane są tutaj po polsku. Patrzyłam na pełen ludzi Kościół i myślałam o tym, że ich obecność tutaj ma wymiar ewangelizacyjny. W Boże Narodzenie na polskiej mszy o godzinie 13:00 obecna była islandzka telewizja – zbierali materiał na reportaż o polskim przeżywaniu Bożego Narodzenia. Wierność eucharystii, wierność tradycji, niewątpliwie jest tutaj świadectwem.

Z tej perspektywy zamyślam się dzisiaj nad polskim Kościołem. Nad tym, że w Polsce żyję wśród ludzi, którzy może trochę inaczej, ale nie mniej niż Islandczycy, potrzebują świadectwa i ewangelizacji. Każdego ranka, w całkowitej ciemności (widno robi się tutaj około godziny 11:00) siadam na modlitwę i proszę Boga o Światło. Potrzebujemy Bożego Światła, żeby posługiwać w Polsce zgodnie z Jego wolą, żeby ewangelizować z mocą, żeby być czytelnym świadectwem.

Aktualnie w Islandii widno jest przez 4-5 godzin w ciągu dnia. Od Bożego Narodzenia dzień zaczyna się wydłużać. Jakże wymowne stają się tu słowa proroka Izajasza:

Naród kroczący w ciemnościach
ujrzał światłość wielką;
nad mieszkańcami kraju mroków
światło zabłysło.
(…) Albowiem Dziecię nam się narodziło
Syn został nam dany. Iz 9, 1.5

Oby to Boże przychodzenie, Boże Światło budziło nas do ŻYCIA w Jego Mocy!

Poniżej dwa obrazy z Islandii. Pierwszy to budowa kościoła – trud i radość – one towarzyszą także budowaniu tego Kościoła z Żywych Kamieni – w każdym miejscu na świecie. Drugi to zaproszenie islandzkiego biskupa do kapłańskiej posługi na Islandii – żniwo wielkie, i tu i w Polsce – potrzeba księży, ewangelizatorów, świadków, w Kościele potrzeba Ciebie i mnie. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *