Bez kategorii

Dla wspólnotowych „świeżaków”, czyli rozmowy o pogodzie ratują życie…

Na początku, kilkanaście lat wcześniej, uciekałam pospiesznie z moich pierwszych Spotkań Uwielbienia. Wolałam być nic nie mówiącą dziwaczką niż zaczynać jakieś rozmowy z obcymi ludźmi o pogodzie, pierdołach albo (wtedy) co gorsza, o rzeczach ważniejszych. „Spotkanie Uwielbienia to spotkanie z Bogiem, a nie z ludźmi” – tak myślałam. Przyjeżdżałam wtedy autobusem „na styk”, dosłownie chwilę przed rozpoczęciem spotkania, a wychodziłam kiedy spotkanie jeszcze trwało. Nie rozumiałam, jak te wszystkie pytania: „cześć, co u Ciebie?”, „co tam?” i „jak się masz?” będą mnie nawracać w moim myśleniu o tym, czym jest wspólnota i pozwolą budować lokalny Kościół.

Nikt nie staje na naszej drodze przez przypadek. Jako nastolatka zakładałam, że nie muszę wchodzić w relacje z ludźmi i budować swojego życia we wspólnocie, bo przecież chodzi o to, by dążyć do świętości, a modlitwa i rozwój duchowy to sprawa nadzwyczaj indywidualna i intymna i nie chcę się tym dzielić. Zapomniałam (albo i nie wiedziałam i trzeba mi się było nawrócić po kilku latach), że Bóg przychodzi w relacji z drugim człowiekiem i to moja decyzja, czy skorzystam z tej łaski czy nie. Wtedy nie skorzystałam – ale to właśnie kilka tych osób, które wytrwale zagadywały co tydzień, mówiły do mnie „cześć”, pytały jak na studiach i rozmawiały o pogodzie – to właśnie te, niby błahe i nieznaczące interakcje, stały się fundamentem do budowania zapuszczonego korzonka relacji we wspólnocie, w której raczkowałam duchowo. A po kilkunastu latach wróciłam i poczułam się jak w domu.

Susan Pinker, psycholożka, badaczka i pisarka, autorka książki „Efekt wioski. Jak kontakty twarzą w twarz mogą uczynić nas zdrowszymi, szczęśliwszymi i mądrzejszymi”, zwraca uwagę w swoich długoletnich badaniach na to, jak relacje z drugim człowiekiem, nawet te wydaje się nieznaczące i błahe w naszej codzienności, jakie jak pogaduchy przy wyprowadzaniu psa na spacer, spotkanie przy drzwiach z sąsiadką lub chwila rozmowy z „panem z piekarni”, mają znaczenie dla naszego zdrowia i życia.

Na kilkanaście różnych czynników odkrytych podczas licznych badań, wpływających na zdrowie i długowieczność, te, które mają największe znaczenie to kolejno: szczepienia (5. miejsce), nieposiadanie nałogów (niepicie alkoholu i niepalenie papierosów kolejno na 4. i 3. miejscu). Najbliższe, najgłębsze relacje – z tymi, których najbardziej kochamy, jedziemy do nich, gdy są w potrzebie w nocy o północy, to ich kłopoty, trudności zawierzamy w modlitwach w pierwszej kolejności – znalazły się na 2. miejscu. Jednak najważniejszym czynnikiem okazała się być tzw. „społeczna integracja”, czyli właśnie wyżej opisana zdolność do wchodzenia codziennie w interakcje z ludźmi, z którymi nie łączą Cię silne więzi emocjonalne. To stawia przed nami pytanie: z iloma ludźmi udaje Ci się porozmawiać w pracy, w szkole, na uczelni, na osiedlu? Czy wiesz jak ma na imię osoba sprzedająca Ci codziennie chleb czy kawę? Czy rozmawiasz z listonoszem? Czy znasz swoich sąsiadów i udaje Wam się ze sobą rozmawiać? Czy unikasz rozmów na przystanku, w autobusie, w pociągu, w parku? To właśnie te błahe, z pozoru nic nie znaczące rozmowy, mają największy wpływ na Twoje zdrowie i długość życia.

Przychodzisz na spotkania modlitewne do swojej wspólnoty i uciekasz chwilę przed zakończeniem? Stoisz pod ścianą i unikasz kontaktu wzrokowego? Nie wiesz co powiedzieć? Wiem, to strasznie krępuje – zacznij od uśmiechu – pierwszego lodołamacza relacji, zapytaj „co u Ciebie dobrego?” – daj drugiej osobie przestrzeń na opowiadanie o rzeczach, które są łatwiejsze do dzielenia, nikt nie chce zaczynać „z grubej rury”, o swoich kłopotach i trudnościach (choć jest to cecha narodowa Polaków i w tym narzekaniu też można się jednoczyć 🙂 ). Zapytaj o to, jak minął dzień, co dziś porabiała, jak przeżyła spotkanie modlitewne, rekolekcje, spotkanie czy warsztaty. I najważniejsze: robienie razem rzeczy zbliża ludzi! Zaangażuj się w życie swojej grupy – nic tak nie „robi roboty” w relacjach jak wspólne działania.

Twoja uważność, otwartość na drugiego człowieka przybliża Cię do istoty budowania Kościoła – jak chcesz realizować jego jedność, świętość, powszechność i apostolskość jeśli nie wiesz, z kim w tym Kościele jesteś, bo skupiasz się tylko na najbliższych? Jedna cegła nie zbuduje domu. Wspólnota – Twój lokalny Kościół daje Ci przestrzeń do inspiracji, mobilizacji, do kontaktu z drugim człowiekiem, co prowadzi Cię do świętości. Wspólnota ratuje Twoje życie. Zarówno psychiczne jak i to najważniejsze – wieczne.

 

W prezentacji TED, Susan Pinker wyjaśnia zdrowotne znaczenie kontaktu i relacji z drugim człowiekiem, którą można obejrzeć tu: https://www.ted.com/…/susan_pinker_the_secret_t…/transcript…