Bez kategorii

Czułość, namiętność i świeży oddech

Zadziwiam samą siebie, w jaki sposób z porannej rozmowy przy myciu zębów z uczestniczkami i organizatorkami Weekendu Alpha, w żartach, o tym, co jest najważniejsze w relacji z facetami, doszłam do takich refleksji, którymi się właśnie tutaj dzielę. Nagle z żartu sytuacyjnego wyszła mi przewrotna definicja relacji z Panem Bogiem. Zadziwieni?

Modlitwa to moja wiara w praktyce. Wiara w to, że On jest i w to, jaki On jest. To korzystanie z Łaski modlitwy, tego daru, który po prostu przychodzi. Nie przekładanie, użycie jej „tu i teraz”, kiedy właśnie została sprezentowana. To wtedy gdy wierzę, że Bóg przychodzi w tej relacji, którą z Nim buduję w pełni wolności i mówię mu „tak”. Całkowicie świadomie, choć tej Łaski moją logiką i moim rozumiem nie jestem w stanie ogarnąć. Wierzę, że mogę mieć indywidualną, bliską, wręcz intymną relację z Panem Bogiem i nie dość, że ja się mogę do Niego zwrócić, to on też daje mi Słowo.

w samotności

#czułość

Zwracam się do niego kiedy tylko potrzebuję, nie mam harmonogramu, w który muszę się wpisać, mogę to zrobić wszędzie, o każdej porze. On na mnie czeka zawsze. I chce żebym była blisko. Ja też mam to pragnienie, żeby był blisko tego wszystkiego, co jest we mnie: moich codziennych spraw, moich życiowych zagwozdek, moich emocji, żeby po prostu był. Kiedy ja robię podczas modlitwy mój codzienny serwis informacyjny, co u mnie i u tych, za których chciałabym się pomodlić, On pewnie się uśmiecha, bo i tak to wszystko wie i nie są mu potrzebne moje życiowe sprawozdania. Zostawiam potem te moje codzienne sprawy i chcę, żeby był ze mną, przy mnie. Żeby mnie przytulił do swojego serca, żeby mnie wziął w swoje ramiona, żeby pogłaskał po głowie. Żeby przytulił i powiedział: „bądź przy mnie, będzie dobrze” i to robi! To są wszystkie te wzruszające momenty mojej modlitwy, kiedy mam 100% jasności i pewności, że jest, że przychodzi, słucha i patrzy właśnie na mnie. To jest jego boska, doskonała czułość. Czekam na nią w każdej modlitwie.

#namiętność

Mogłoby się wydawać, że to słowo jest zarezerwowane dla opisywania takiej całkowicie ludzkiej namiętności i seksualności i wiąże się je głównie ze stanem odczuwania silnego i nieodpartego uczucia do drugiej osoby, które powoduje utratę kontroli intelektualnej nad zachowaniem. Przychodzi taki upragniony czas w modlitwie, kiedy całkowicie poddaję się temu, co On mówi i jak działa darami Ducha Świętego. Kiedy chce się skakać, śpiewać do zdarcia gardła, tańczyć i uwielbiać jak nigdy wcześniej. Kiedy idę za tym co On mi daje. Kiedy ta duchowa namiętność zawłada ciało, umysł i jest we mnie wtedy ogromna radość, wdzięczność i pokój. Brak słów, żeby ten stan opisać, ale przychodzi w swojej boskiej namiętności i mnie nią zniewala. Przychodzi w Słowie Bożym, które dotyka do głębi, przychodzi z darami Ducha Świętego, a nawet gdy przychodzi w ciszy, która mnie też pociąga. I trwamy w tym razem.

#świeżyoddech czyli higiena duchowa

A co ma do modlitwy świeży oddech? Jakoś można to pokleić z relacją z Panem Bogiem? Mycie zębów to jest taki nawyk, którego uczymy się bardzo wcześnie w dzieciństwie, rodzice nas okrutnie gonią i znamy skutki braku nawyków higieny jamy ustnej, często bardzo bolesne. Jako dzieci jesteśmy uczeni, kiedy, jak długo, w jaki sposób i czym myć zęby – ilu ludzi, tyle też pomysłów, która szczoteczka i która pasta jest najlepsza. Ale i tak najważniejsze jest to, że te zęby myjemy. Skutki znamy, te stomatologiczne jak i te społeczne – w społeczeństwie dość mocno możemy odczuć jak wykluczane np. towarzysko są osoby o wybrakowanym uzębieniu lub nieświeżym oddechu. I całe to dbanie o zęby wychodzi nam po prostu najzwyczajniej w świecie na dobre.

Czy dbasz o higienę swojej duszy? Skąd ta higiena duchowa jako ostatnia składowa modlitwy? Z modlitwą jak z myciem zębów – znalezienie swojej modlitwy, swoich słów, najbardziej znaczących fragmentów z Pisma Świętego, które są Twoim napędem w życiu, siłą do wszystkiego przed czym stajesz i z czym się mierzysz – to jest tak ważne, a zaniedbywane. Przyjrzyj się sobie i swojej modlitwie – najbardziej dogodnych porach, sposobach, to, jak to robisz i jak na Ciebie wpływa. Nie bez znaczenia jest systematyczność – staraj się modlić każdego dnia, sam zobaczysz, co przyniesie taki nawyk. Sama doświadczałam wielu frustracji, kiedy po nawróceniu przyklękałam do modlitwy i nie miałam zielonego pojęcia, co mam zrobić, żeby budować relację, a „klepanie” znanych tekstów modlitw w ogóle do mnie nie przemawiało, szukałam żywego Boga, prawdziwej rozmowy, taką jaką prowadzę z ludźmi. I w tej nieporadności, w tej niepotrzebnej złości On przychodził i podpowiadał. Zamykałam oczy i samo płynęło. Prosto z serca. Potem nauczyłam się obserwować samą siebie, kiedy, o jakiej porze najlepiej mi się modlić, jakie słowa są dla mnie słowami otwierającymi rozmowę z Bogiem. Każdy ma swoje tempo, swój pomysł na modlitwę, wynikający z Bożego prowadzenia, z łaski, z darów Ducha. Nie próbuj też nikogo przekonywać, że Twój sposób jest lepszy, to jest bez sensu, każdy z nas jest inny i każda indywidualna relacja z Bogiem jest jedyna i niepowtarzalna. Możesz się nauczyć tych samych treści modlitwy czy pieśni uwielbienia, ale nie pojmiesz rozumem, że każdy inaczej będzie się nimi modlić!

Szukaj Bożej czułości i namiętności i zobacz, co się zadzieje, jak zadbasz o higienę duchową jak o własne zęby.

Dziś zostawiam na koniec piękną opowieść o budowaniu relacji z Panem Bogiem i trwaniu w modlitwie w wykonaniu 12 kamieni. Piękne i intymne.

 

 

Bez kategorii

Wyobraź sobie rzekę

 

Wyobraź sobie rzekę, która płynie. U początku energicznie wypływa ze źródła. Szybko spada z gór wartkim strumieniem, który choć początkowo niewielki, ma wiele energii. Pokonuje kolejne żłobienia, przeszkody, zakręty. Jego prędkość powoli spada, choć wody, która go tworzy ma coraz więcej i więcej. Kiedy idziesz wzdłuż niego górską ścieżką możesz zobaczyć, że w każdym momencie jest inny. Nabiera kształtu, prędkości i głębi zależnie od miejsca, w którym jest. Raz Cię wyprzedza przybierając postać wartkiego, wąskiego strumienia, tak, że nie jesteś w stanie dotrzymać mu kroku. Później zaś płynie powoli i dostojnie. Innym razem zatrzymuje się niemal tworząc jakby jezioro, którego kolor zdradza jego głębię. Zatrzymuje się tylko po to, aby za chwilę spaść wodospadem i kontynuować swą wędrówkę w dół, ku morzu, ku celowi…
Tak widzę życie człowieka z Bogiem. To jest przygoda życia, nieustannego zdążania ku Niemu. Raz biegnie wartko, tak że każda godzina przynosi coś nowego. Innym razem zatrzymuje się jakby na dni, tygodnie, miesiące, dając szansę sięgnąć głębi. To On je reżyseruje, prowadzi i napędza. Dlatego tylko żyjąc w pełni poznajemy Jego nieskończoną liczbę barw, smak miłości, głębię majestatu i tembr głosu, którego zapomnieć nie sposób. Raz jest energiczny jak zakochany młodzieniec, żeby później stać się nieporuszonym i milczącym jak góra, która zaprasza na wędrówki, abyś mógł zobaczyć więcej.

To jest rzeczywistość chrześcijaństwa widziana sercem pośród wszystkiego, co nas otacza. W codzienności bieg rzeki przybiera widoczny kształt najzwyklejszych wydarzeń – opieki nad dziećmi, nauki, pracy, gotowania obiadu, randki z żoną, zakupów, wycierania kuchennych blatów i reperowania zepsutej klamki. Ot, codzienność. To tu właśnie jesteśmy postawieni, aby żyć z Bogiem żyjąc pełnią naszego życia.

Co to znaczy konkretnie?

Jeśli jesteś małżonkiem – kochaj żonę/męża widząc w niej/nim coraz więcej dobra.
Jeśli jesteś rodzicem – kochaj dzieci mądrze, czasochłonnie, do granic swojego serca.
Jeśli jesteś pracownikiem – rozwijaj się, dodaj pasję i bądź ekspertem.
Jeśli jesteś pracodawcą – bądź profesjonalny, uczciwy i dobry dla swoich ludzi.

I módl się każdego dnia. Modlitwa to chwila spotkania z Tym, który wszystko widzi, wszystko może i jest dobry. To wyłom w czasoprzestrzeni, który pozwala ustawić prawdziwą perspektywę, by widzieć okoliczności, ludzi i rzeczy takimi, jakimi są naprawdę.

149 godzin to dobry wstęp do prawdziwego życia z Bogiem. Wśród owych 149 godzin jest kilka, w czasie których usłyszysz ludzi, którzy na co dzień żyją w bliskości z Bogiem. Informatyk, strażak, farmaceuta, muzyk, lekarz i przedsiębiorca. Każdy opowie o kawałku swojego życia z Bogiem. Z różnych perspektyw, z bogactwem doświadczeń i mądrością, która twardo po ziemi stąpając nie traci z oczu rzeczy najważniejszych.

Przygotowujemy się dla Was już dziś, aby dać Wam to, co najlepsze.

Przyjedź, posłuchaj i spójrz pod powierzchnię życia.

„Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha.” J 3,8